Żałuję, że dopiero teraz zdecydowałem się na zakup

23 października 2014

Nieco ponad dwa lata temu miałem dylemat. Zastanawiałem się co kupić. Mogłem wybierać pomiędzy zwykłym czytnikiem książek, a czymś zapewniającym trochę większą rozrywkę – Ipad’em.

Po przeanalizowaniu wszystkich za i przeciw postawiłem na Ipad’a. Małe urządzonko miało zapewnić mi wszystko czego mogłem sobie życzyć do pracy, a dodatkowo w wolnych chwilach mogłem nim nieźle zabijać nudę.

Apple wie jak budować napięcie. Moment rozpakowywania pamiętam do dzisiaj. Cieszyłem się jak małe dziecko na święta Bożego Narodzenia. Sprawiłem sobie prezent, który miał mi całą moją pracę jaką wykonywałem ułatwić. Miałem już wreszcie zacząć się uczyć języka, bo Ipad się idealnie do tego nadawał. Miałem wreszcie zacząć więcej czytać, bo Ipad też miał taką możliwość. Miałem poznawać świat przez internet i wykorzystywać do tego małe aluminiowo-szklane urządzenie, które mieściło się w rękach. Cud, miód, malina.

Parę miesięcy później już nie byłem do końca przekonany słuszności tego zakupu. Wcale nie zacząłem uczyć się żadnego nowego języka i wcale jakoś specjalnie nie zacząłem więcej czytać. Jedyne co znacząco zwiększyłem to czas spędzany na Youtubie i Facebooku.

Minęły dwa lata. Przyzwyczaiłem się do Ipada. Bawiłem się nim, głównie marnując czas, aż do czasu zdecydowania co dalej robić. Powód stał się nie byle jaki, bo z powodu upadku Ipad się troszeczkę roztrzaskał. Najpierw chwilę przeleżał nieużywany. Chwilę dzięki, której zdałem sobie sprawę, że wcale go nie potrzebuje. Po około miesiącu leżenia postanowiłem jednak go naprawić, ale coraz częściej chodziła mi po głowie myśl zastąpienia go zwykłym czytnikiem książek.

Jak we wrześniu Amazon ogłosił swoją nową linię produktów, to wiedziałem, że nie będę dłużej czekał i zastanawiał się, czy sobie taki czytnik sprawić, czy nie. Kupiłem najprostszą i najtańszą wersję i.. jak na razie nie żałuję.

Kiedyś mi się wydawało, że na czytniku czyta się na pewno mniej komfortowo niż na Ipadzie. Ipad ma miliony kolorów, a czytnik to tylko czerń i biel. Jak można to porównywać. Niestety byłem w błędzie. Nie ma najmniejszego porównania pomiędzy czytaniem na Ipadzie, a na takim czytniku. Czytnik po prostu nie ma w tej kategorii konkurentów.

Czytnik też to… tylko czytnik. Siadając do jakiejś książki na czytniku już nie mam ochoty przerwać jej czytania i sprawdzić co ciekawego wydarzyło się w ostatnich pięciu minutach na Facebooku. Nie ma innych aplikacji na czytniku, więc nic nie rozprasza. Jak się siada z nim w ręku to przynajmniej kończy się rozdział.

Może i za parę miesięcy będę żałował wydania pieniędzy na Kindle. Dzisiaj jednak wiem, że Ipad zostaje przygotowany na handel i się pozbywam tego małego rozpraszacza. (Nie chce nikt kupić. Ipad 3 generacji z szybą po naprawie?)

Skomentuj

3 września 2013
Zapisz się na newsletter, aby otrzymać powiadomienie o tym co ciekawego dzieje się na blogu.